wtorek, 1 listopada 2016

Cały ten RÓŻ...



Wszechobecny róż - czy producenci odzieży sportowej naprawdę uważają nas za fit Barbie i czy sądzą, że jest to ulubiony kolor każdej dorosłej kobiety??




Kolor obecny wszędzie - różowy zamek, odblaski, kieszonki, przeszycia. Szukasz klasycznej czerni, tak proszę ale z różem. Róż majtkowy, fuksja, delikatny pastel, czy soczysta pomada.

Różowe sznurowadła można wymienić prawda, ale od reszty tej barwnej kąpieli ciężko już uciec. 
Mam dziwne wrażenie, że ze strojów różowej księżniczki wyrosłyśmy w jakiejś drugiej klasie podstawówki, a może nawet wcześniej?

Strój treningowy ma motywować i przyczyniać się do zwiększenia wydolności podczas treningu. Tymczasem widząc różowe fitnessowe księżniczki, myślę na zmianę o kucykach pony i hellow kitty...

Wiem, że powiecie przesadza, ok no może ale moje drogie, czy nie macie wrażenia, że wszystkie sportowe marki bombardują nas kolorową papką, wszystkie mają takie same kolekcje - aztec, jungle, neon, geometric, flowers itd. 

A gdzie  klasyczna czerń, stonowane szarości i beże, gdzie śnieżna biel, czy dostojny ciemnoczerwony?
 Patrząc na trenujące dziewczyny, mam nadzieję że jestem na jakimś jarmarku - im jaskrawiej i krzykliwiej tym lepiej. Za kogo nas mają?? Kolorowe papugi, przykuwające uwagę??

Czy naprawdę nikt nie myśli o tym, że klasyka lepiej się nosi i sprzedaje niż multikolor??

Jestem dorosłą silną kobietą, chcę to pokazać też na siłowni, nie jestem Barbi...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz