poniedziałek, 9 marca 2015

Alkohol a trening


Jaki wpływ ma alkohol na nasz organizm podczas cyklu treningowego i co się dzieje wtedy z naszą dietą??
Jak wiecie, odkąd zaszłam w ciąże jestem totalnym abstynentem. Karmiąc już uwaga 15 miesiąc piersią, nie piję go wcale. I powiem Wam dobrze mi z tym. Czasem owszem mam ochotę na piwo, ale wystarczy mi skosztować od Taty Krewetki i jest ok. A że wcześniej byłam tylko i wyłącznie zagorzałym piwoszem, inne procenty nie ciągną mnie wcale. Ale nie o tym i nie o mnie. Tylko o procentach i trenowaniu.
Piszę tego posta, bo często pytacie się mnie moje drogie klientki, jak to jest możliwe, że trenując kilka razy w tygodniu, racjonalnie się odżywiając, czy stosując dietę, nie osiągacie zamierzonych efektów. I ja się wtedy pytam a pijecie jakiś alkohol?? No i niestety odpowiedź zawsze brzmi TAK. I nawet jeśli jest to tak tylko w weekendy  to i tak jest to za dużo. Bo nikt mi nie powie, że w weekend kończy się na jednej lampce wina i to jeszcze czerwonego ?? No właśnie...




Nie ma co się czarować. Alkohol to przedewszystkim kalorie. I to taka dawka, która napewno zaburzy naszą dietę. Jeśli chcesz schudnąć, to alkohol naprawdę spowolni ten proces. Do tego pamiętajmy, że wzmaga on  apetety i osłabia naszą silną wolę. Kto "pod wpływem" nie robił jajecznicy w środku nocy?? Bo ja robiłam i szczerzę się do tego przyznaję :)
Do tego im mocniejszy alkohol tym więcej kalorii.  
 Co jednak najważniejsze, a nie wiele osób o tym nie wie alkohol ma działanie odwadniające. 

Jak już pisałam, większość z nas niestety w tygodniu daje z siebie wszystko i ostro trenuje, a w weekend daje z siebie wszystko i ostro imprezuje - a dokładnie pije, niestety. 
Alkohol osłabia naszą kondycję, osłabia organizm, odwadnia go a do tego zmusza do przetrawienia większej ilości pustych kalorii, a przedewszystkim ogromnej ilości cukrów. 
Wypity alkohol zaburza produkcję glukozy, w efekcie zakłucając metabolizm naszego organizmu. Nasze mięśnie potrzebują glukozy do trenowania, a jej produkcja odbywa się wątrobie. Tymczasem obciążona alkoholem wątroba, koncetruje się na przetrawieniu go spowalniając proces wytwarzania cukru. W skrajnych przypadkach prowadzi to do hiperglikemi.Trawienie naszych wypitych procentów trwa do 24h. Dlatego na następny dzień po wypiciu, czujemy spadek energii, często ból mięsni. Jeśli w takim stanie udamy się na trening, doprowadzimy prawdopodbnie tylko do kontuzji. Organizm jest na tyle słaby, że nie ma skąd czerpać odpowiedniej mocy dla naszych mięśni.
Do tego jak ogólnie wiadomo alkohol jest moczopędny. W trakcie picia zmuszamy nerki do o wiele cięższej pracy. Prowadzi to do odwonienia. Dokładając do tego trening, dodatkowo zabierając naszemu organizmowi wodę, bardzo obciążamy serce, które musi utrzymać właściwy przepływ ograniczonej ilości krwii między narządami.
Alkohol osłabia również naszą koncetrację i spowalnia regenerację.

Co w takim razie?? Całkiem zrezygnować z picia?? No to trzeba być matką karmiącą ;) A tak na poważnie okazjonalna lampka wina, czy małe piwo napewno nie zaszkodzi. Ale wszystko z umiarem. 

2 komentarze:

  1. Zrezygnowałam z szalonych imprez na rzecz porządnej regeneracji - efekty przyszły bardzo szybko. Teraz tak jak piszesz, okazjonalnie lampka czerwonego wina, najczęściej wytrawnego. Do innych alkoholi w ogóle mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mało kto ma takiej podejście... wogóle Ale miło wiedzieć że masz bloga będziemy śledzić :*

      Usuń