wtorek, 23 grudnia 2014

7 wyjątkowych rzeczy, które dało mi macierzyństwo


Ostatnio mało było wpisów z działu mama, w sumie to nie było ich prawie w ogóle. Czas zatem na zmiany :)
Często się zastanawiam jak zmieniło się moje życie w przeciągu ostatniego już prawie roku. A może nawet i więcej, bo przecież będąc już w ciąży byłam taką prawie Mamą :)
Mimo, że czasem jest ciężko to macierzyństwo to wspaniała przygodą. To coś wyjątkowego i niesamowitego. Postanowiłam opisać więc 10 wyjątkowych rzeczy, jakie dzięki niemu zyskałam, czy odkryłam na nowo. Dzięki niemu, czyli oczywiście naszej Krewetce... a więc do dzieła.



1. Nauczyłam się gotować. Tak, tak ja w wieku prawie 30 lat nie gotowałam wcale. Nie chciałam, nie umiałam, a co najważniejsze nie miałam dla kogo. To zmieniło się dopiero jak poznałam Tate Krewetki. Wtedy poczułam, że chciałabym coś z siebie dać, a że droga do serca męźczyzny prowadzi przez żołądek to sami wiecie... ;)



2. Odpowiedzialność. Pierwszy raz w życiu jestem naprawdę odpowiedzialna. Nie za chomika, królika czy kota, ale za prawdziwego człowieczka z krwi i kości. Maluszka, która jest bezradny i bezbronny. O którego trzeba dbać, zabiegać, tulić, karmić i Kochać...



3, Poznałam co to prawdziwa organizacja. I mimo, że daleko mi to super mam, które mają kilkoro dzieci i jeszcze psa, to urodzenia Krewetki totalnie przeorganizowało nasze życie. I gdyby nie dobra organizacja czasu ( z tym jeszcze mam problem ;), miejsca i akcji, było by naprawdę ciężko.



4. Nauczyłam się oszczędzać. Już nie wydaję bezmyślnie pieniędzy na kolejne niepotrzebne mi ciuchy ( teraz to nawet na potrzebne zdarza się nie ;), kolejne pary butów sportowych, czy inne duperele. Skrupulatnie notuje wydatki, staram się odkładać na zapas, a zaoszczędzone wydaję zazwyczaj w zakupowym szaleństwie internetowym, oczywiście na dziale baby. Ale jak powiedziała ostatnio jedna Mama nie jest tak źle, jak bym miała córkę to dopiero byłabym bankrutem ;)



5. Doszło do automatycznej selekcji znajomych. Tak właśnie jest, że jakoś spotykam się tylko z kilkoma mi najbliższymi osobami i rodziną. I gdyby nie to, że te drogie, kochana i uczynne dziewczyny, koleżanki i przyjaciółki, odwiedzają mnie jadąc nawet przez całe miasto, to pewnie w ogóle bym się z nikim nie widywała. Ale nie żałuję, bo naprawdę jestem szczęśliwa. Nie ma po prostu czasu na poświęcanie go dla ludzi, którzy na to nie zasługują. Egoistyczne, tak ale mi z tym jest bardzo dobrze.



6. Nawiązałam wyjątkową relacje z moja siostrą. Może to dziwne ale do czasu narodzin Krewetka, nie miałyśmy ze sobą za dużego kontaktu, a na pewno nie tak wyjątkowego jak teraz. Dzięki temu, że zostałam mamą w ogóle rozumiem bardziej kobiety, te które są Mamami. Zyskałam dzięki temu, wiele pięknych znajomości. Patrzę na nie z pokorą, podziwiam. Może to jest dziwne, ale wiem że kto nie nie doświadczył macierzyństwa nigdy tego nie zrozumie.



7. Pokochałam jeszcze bardziej Tatę Krewetki. Jeśli to w ogóle możliwe ;) Ale ta miłość na pewno się zmieniła. Jest osobliwie wyjątkowa, bardzo silna i dojrzała. Pięknie jest patrzeć na swojego syna, widzą w nim Twojego ukochanego. I cudownie jest patrzeć jak ten Twój ukochany, jest Tatą, najwspanialszym Tatą na świecie...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz