niedziela, 11 maja 2014

Mama i tatuaże

Na zrobienie nowych tatuaży czekałam prawie rok. Będąc w ciąży w I trymestrze, też chciałam ozdobić swoje ciało, ale z wiadomych względów zrezygnowałam. I zaznaczam, że wiadomo względy to nie to że tusz przeniknie do krwioobiegu dziecka; że urodzi się ze znamieniem; będzie chory, lub na pewno przez to poronię. Fakt jaki mnie powstrzymał to, że wiążący się z tym ból mógł by wpłynąć na jego złe samopoczucie i to wszystko.
Ale co się odwlecze to nie uciecze i oto są :) Daty urodzenia mojego narzeczonego i naszego maleństwa. 
Jak wiecie jestem karmiącą mamą i też wiele osób mi odradzało tatuowanie, ponieważ na pewno tusz przeniknie do mleka :) Drogie Mamy dementuję te plotki, nic takiego się nie stało a Hektorkowi w dalszym ciągu bardzo smakuje moje mleko. A ja jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch pięknych ozdób.
Za napisy, super przyjęcie i atmosferę jak zawsze dziękujemy https://www.facebook.com/TwinPeaksTattoo?fref=ts :)






ahh ten dźwięk maszynki działa tak usypiająco...








Hektorka datę noszę na ramieniu, bo po drugiej stronie planuję umieścić datę narodzin naszego drugiego dzidziusia.



2 komentarze:

  1. Gratuluję odważnej mamie pomysłowych tatuaży, a Hektorkowi - cierpliwości ;) !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj zdecydowanie jego cierpliwość była decydująca ;) Pozdrawiamy!!

    OdpowiedzUsuń