wtorek, 20 października 2015

Gluten - czyli wiele szumu o nic...


Co to jest właściwie ten gluten i dlaczego stał się naszą największą trucizną, czyli o tym jak nagle i z niewiadomych przyczyn świat oszalał....


O glutenie wiedziałam nie wiele. Wiem, że to modny termin, większąść gwiazd, blogerek, zwyczajnych ludzi zwariowała na jego punkcie, hojnie czyniąc go numerem jeden toksycznego odżywiania.

Ja sama z glutenem spotkałam się kupując Hektorkowi parówki ( tak wiem PARÓWKI powinny być zakazane nawet te z 97% drobiowego mięsa, no ale sami przyznajcie ten nie powtarzalny smak i aromat ;), ale wracając do tematu. Patrzę a tam nowość, parówki bez glutenu dla dzieci, eko, hit, zdrowia tralalala....
Myślę no to wyśmienicie, dam zdjęcie na bloga, może napiszę nawet posta, o wspaniałych bezglutenowych parówkach, wpisujących się w ogólnoświatowy, antyglutenowy tręd. Ale coś mnie tknęło, a dokładnie ktoś - Pani obok w kolecje, która kupuje też parówki dla wnuczki - i zerknęłam na skład, a tam zgrozo sama chemia, z dodatkiem cukru. Lista składników dłuższa niż w zupach w proszku, no nie halo a to przecież eko-parówki dla dzieci.
Postanowiłam, więc przyjrzeć się glutenowi z blizka.

Gluten - co to właściwie takiego

Gluten to nic innego jak ciągliwa papka, powstała z wymieszania mąki pszennej z niewielką ilością wody. Aby wytrącić skrobię ugniecioną ją pod strumieniem bieżącej wody. I oto jest - gluten.
Jego  kleista i ciągliwa konsystencja  pozwala  dłużej cieszyć się świerzością pieczywa, zwiększać objętość ciast no i przedewszystkim rozciągać pizzę.
No i tyle. Gluten znajdziemy m.in. w: mięsach, wędlinach, pasztetach, parówkach, słodyczach, ciastach, cukierkach, piwach, śmietanie, serze, jogurcie i lekach. Ale czy to już powód żeby czynić go wrogiem nr jeden ludzkości??


Naukowe nie porozumienie - czyli jak stworzyliśmy potwora

Za glutenową nagonkę odpowiada dr. Peter Gibson, australijski gastroenterolog, który w 2011 opublikował badania 34 pacjentów cierpiących na zespół jelita drażliwego. Przez 6 tygodni 15 z nich podawano produkty bezglutenowe, pozostałym 19 nie wyłączono ich z diety.
 Pacjenci z drugiej grupy uskarżali się na ogólne zmęczenie, bóle brzucha, stawów i wzdęcia.

Doktor Gibson wysunął więc wniosek, że gluten może odpowiadać za przyczynę tych objawów, zaznaczając jednak że nie zbadano jeszcze mechanizmów jego działania.

Mimo tak małej grupy przebadanych osób i obiekcji samego doktora, wiadomość lotem błyskawicy obiegła cały świat.

Gluten - nasz wróg numer jeden. Nagle milionty osób na świecie odnalazły w glutenie winowajcę ich problemów z trawieniem, zmęczeniem, a nawet psychiką.
Wiadomość o glutenie, szybko podchwiciły wielkie koncerny produkując na masową skalę bez glutenowe produkty. Od spożywki po kosmetyki - wszędzie gluten free.






Świat zwariował

Dr. Gibson widząc jaką lawinę wywołał, zachowując rozsądek i lekarską etykę - zamiast wpisać się w obecny tręd i na swoim odkryciu zarabiać grube miliony, przeprowadził ponowne badania.

W 2013 roku, jak poprzednio pacjencji z wykluczoną celiakią, w liczbie 37 osób poddali się testom. Oprócz glutenu z ich diety wyeliminowano jeszcze węglowodany ( monasacgarady i alkohole wielowodorowrlenowe ) - często odpowiedzialne za problemy gastryczne. 
Jak się okazało u wszystkich pacjentów objawy ustąpiły. Część z nich odstawiając wymienone wyżej węglowodany, nieświadomie wruciła na diętę glutenową.
I co??  Nie było nawrotów dolegliwości. 

Badania jednak przeszły bez echa, bo jak to teraz, wszystkie wielkie spożywcze koncerny przyznać się mają do glutenowego kłamstwa i nabijania nas w butelkę??

Osoby z nietolerancją glutenu to uwaga 1% naszej populacji. Są to chorzy na celakię - nadwrażliwość na gluten. Wywołuje on u nich swoistą alergię, która prowadzi do stanu zapalnego jelita i zniszczenia śluzówki. Dla takich osób dieta bezglutenowa jest zbawienna, ale tylko dla nich.

Dlaczego całkowite wyzbycie się glutenu nam nie służy?? A no chociażby dlatego - pomijając argument z pizzą - produkty bez glutenowe są bogate w inne zastępcze, szkodliwe składniki. I tak np, zastępując gluten producenci żwyności zwiększają ilość cukrów i tłuszczy, po to aby produkty zachowały odpowiednią sprężystość i konsystencję. Wyroby bezglutenowe mają mniejszą ilość witamin, cynku, żelaza, a przede wszystkim błonnika.




Pamiętam jak jakiś czasu temu przeglądając internet trafiłam na zdjęcie wielkiej fanki bezglutenowej diety Ani Lewandowskiej. Z ogromnym urodzinowym tortem obwieszczała światu, że to najpiękniejszy prezent jaki dostała od Roberta, bo ten tort jez bezglutenowy.

Dzisiaj bezglutenowe jest wszystko nawet chipsy, ale to w dalszym ciągu są chipsy prawda?? Bezglutenowe kosmetyki świetna sprawa, tylko na Boga gluten nie przenika przez skórę.
Zaczynamy żyć w poglębiającej się paranoi.

Zanim zaczniemy iść za głosem tłumu, poczytajmy, zainteresujmy się tematem, bo dotyczy on nas samych. Jeśli macie wątpliwości, czy Wasz organizm nie toleruje glutnu, po prostu udajcie się do lekarza. Nie popadajmy bez wiednie w modę, jeśli dotyczyna ona naszego zdrowia.
Autodiagnozy rzadko są dobre, niech naszym sprzymierzeńcem będzie po prostu zdrowy rozsądek. 

10 komentarzy:

  1. Dobry tekst, popraw tylko drobne błędy typu - tręd, piszemy trend, nieporozumienie piszemy razem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super dzięki za uwagi jestem dyslektykiem i nawet jak czytam drugi raz to nie wyłapuję :) pozdrawiam

      Usuń
  2. Bardzo dobry tekst rzucający nowe światło - na to co powtarzane przez masy bez sprawdzenia źródeł. Dziękuję Ci za ten artykuł bo ja też przyznaję się powtarzałam i wierzyłam w to co jest nagminnie powtarzane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Gosiu bardzo cenię sobie Twoje komentarze <3

      Usuń
  3. Czemu tak mało osób myśli racjonalnie? Wystarczy zrobić zdjęcie kanapki i wstawić na Facebooka/Instagram, żeby usłyszeć, że ten Gluten to niedobrze... Sama wykluczyłam go na jakiś czas i potem wróciłam. Nie zauważyłam zmiany, a z Jelitem Drażliwym walczę od paru lat. Za to na 100% z mlekiem mam problemy ;). Czekam aż mi w nowej pracy kartę do opieki medycznej wyrobią i wtedy uderzę do gastrologa i jeszcze się wszystkiego dowiem :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze piszesz. Trzeba myśleć racjonalnie i najlepiej samemu sprawdzić, czy coś nam szkodzi. Ja po ostatnich baletach na weselu, gdzie najadłam się glutenu pod postacią panierki, na następny dzień chorowałam na klozecie...a do tego wysypało mnie na twarzy. Moja siostra ma to samo, po kawałku pizzy miała niemałe rewolucje następnego dnia.

      Usuń
    2. Właśnie najlepszą diagnozę lekarz postawi :)

      Usuń
  4. Jest wiele prawdy w tym co napisałaś. Jednak ja nie jem glutenu od czasu kiedy zdiagnozowano u mnie Hashimoto. Choć celiakii nie mam wykrytej, istnieje pewne prawdopodobieństwo, że mogę ją mieć. Chociażby ze względu właśnie na jelito drażliwe (co ostatnio potwierdziłam o lekarza). Bez glutenu jest mi lepiej i nie zamierzam z tego rezygnować. Faktycznie jest teraz moda na dietę bezglutenową i bez laktozy, ale wkurza mnie to kiedy ktoś myśli, że nie jem glutenu i laktozy tylko dlatego, że chcę być modna.
    Nie jestem zwolennikiem bezglutenowych zamienników. Lepiej nie jeść chleba w ogóle, niż zamieniać go na jakiś chemiczny twór. Ewentualnie można chleb piec samemu. Najgorsze jest jeszcze w tym wszystkim to, że ludzie czasami uważają produkty bezglutenowe jako te zdrowsze, wspomagające odchudzanie.. tak jak na przykład te chipsy, o których wspominasz albo słodycze. Dietę bezglutenową trzeba traktować, nie jako sposób na odchudzanie, a raczej sposób na zdrowie.
    Pozdrawiam :) Ania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej Aniu :) super napisałaś dobrze że odezwał się też ktoś z tej drugiej strony ;) mnie ten problem zaciekawił bo posiadając małego człowieka w domu sama się zastanawiam czym go karmić. Tak jak napisałaś wszystko z głową, bo lepiej nie jeść chleba wogóle niż zjadać sztuczne nie wiadomo co :) A długo walczysz z zespołem jelita drażliwego ??? Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Zespół drażliwego jelita miałam zdiagnozowany na początku 2012 roku. Zalecenia lekarzy nie pomagały, więc sprawę tak na prawdę olałam. Dopiero ulgę poczułam kiedy zaczęłam leczyć się na Hashimoto. Dolegliwości zniknęły. O dziwo.. jak przy zespole jelita drażliwego zalecają nie jeść np. tłustych rzeczy, tak teraz jem ich sporo i nic mi nie jest. Czasami nie wiadomo kogo słuchać... chyba tylko siebie :D

      Usuń