piątek, 16 czerwca 2017

Jestem w ciąży... czyli największe bzdury jakie usłyszysz




Zaczyna się zazwyczaj nie winnie, masz zadziwiające zmiany nastrojów, dużo więcej jesz, ciężko Ci przebiec kilkadziesiąt kroków, czujesz intensywnie zapachy, odrzuca Cię od jedzenia, czasem masz mdłości. Spóźnia Ci się okres więc biegniesz po test ciążowy...

No i bach - Twoje życie zmienia się o 180 stopni. Nagle uświadamiasz sobie, że Twoje dotychczasowe życie odchodzi w zapomnienie. Zapewnie uśmiechasz się i płaczesz równocześnie - Twoim ciałem rządzą teraz ciążowe hormony.

Informujesz najbliższych i tu zaczynają się schody. Bo kiedy tak na prawdę można im powiedzieć, kiedy rodzinie, znajomym, pracodawcy??

U nas o drugiej ciąży wiedzieli chyba wszyscy od początku. Mój Darek jeszcze tego samego dnia co wręczyłam mu test obdzwonił rodziców i przyjaciół. Reszta dowiadywała się trochę pantoflową - lub byli infrmowani przez uradowanego Tatę.

Miałam o to do niego pretensje bo byłam w 4 tygodniu, a on już wszystkim powiedział. Ale tak zatanawiając się głębiej czemu nie ?? Cieszył się a ciąża to przecież radosna nowina, którą chcemy dzielić się ze wszystkimi.

Wiadomo, że do 6 tygodnia w przypadku wrodzonych wad płodu organizm matki sam go odrzuca. I nie ma tu rzadnej Twojej winy, po prostu tak jest i tak bywa, bo tak działa natura. 

Gdy ja chwaliłam się, że jestem w ciąży pierwsze co słyszałam to nie gratuluje, ale uwarzaj nie mów nikomu bo do trzeciego miesiąca możesz poronić. Naprawdę ?? Świetnie mówić coś takiego do przyszłej Mamy, ale uwierzcie mi słyszałam to na każdym kroku. Na prawdę można popaść w paranoje, bo niby czemu mam poronić ?? Czemu nie mogę się cieszyć tą ciążą od początku i informować o tym cały świat ?? Czemu ludzie zamiast życzyć mi jak najlepiej, od razu zakładają jak najgorzej ?? 

Można przybrać to sobie do głowy i przez pierwszy trymest nie robić nic w obawie przed stratą dzidziusia. Można też na prawdę go stracić bo zamiast myśleć pozytywnie i cieszyć się myślę, tylko że poronię...

Kolejna bzdura o jakiej się dowiedziałam, a mówili mi o niej wszyscy "życzliwi" to nie trenuj bo poronisz. W ciąży przecież powinnam tylko leżeć, nic nie dźwigać i objadać się słodyczami. To bzdura. Jeśli nie masz przeciwskazań od lekarza, to nie przejmuj się tym co mówią inni i trenuj śmiało - w zgodzie ze swoim ciałem. Twój organizm na pewno da Ci znać jeśli coś będzie nie tak i będzie chciał odpocząć. Wiadome jest, że w ciąży nie będziesz trenować ekstremalnie, ale jeśli przed np. dźwigałaś ciężary, trenowałaś crossfit czy bieganie, to nie zmieniaj tego. Mój obecny trening jest zmodyfikowany tylko ze względu na mój rosnący brzuch. Siady ze sztangą jak robiłam tak robie i w niczym mi ani dziecku to nie przeszkadza. Śmieszy mnie to jak ktoś oburza się gdy noszę Hektorka, lub ciężką dorbę, bo na treningach siadam z 40kg obciążeniem i chyba nikogo to tam nie dziwi.

Jesteś w ciąży jedz za dwoje !!! Czemu tak mało jesz ?? Nie jesteś głodna, no ale na pewn dziecko jest, więc musisz jeść. Jesteś jego matką i wiesz na pewno chcesz je zagłodzić - ot taka mentalność. My matki w końcu chcemy jak najgorzej dla naszych dzieci, bo najleiej wiedzą czego im trzeba obcy ludzie...
To, że w ciąży zwiększa się zapotrzebwanie kaloryczne, jest oczywiste, ale jesz jak czujesz i z głową. Twój organizm w tym stanie jest tak świetnie działąjącym kompuerem, że podpowie Ci lub zmusi Cię do jedzenia tego właśnie czego mu trzeba i tyle.

W tym całym ciążowym wariactwie toczącym się wokół Ciebie cieżko nie zwariować. Ciężko się nie denerwować gdy wszyscy do okoła pytają się jak się czujesz, za każdym razem gdy Cię tylko zobaczą. A z drugiej strony ludzie udają że nie widzą Twojego brzucha bo nie chce im się ustąpić Ci miejsca w kolejce.

To nie kobiety w ciąży powinny się uczyć jak się zachowywać będąc w tym stanie, ale zdecydowanie cała reszta ludzi, społeczeństwa, którym wydaje się że są w porządku...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz