Social bar

piątek, 18 lipca 2014

Literka H



Wreszcie jest Hektorkowa literka :)
To śliczna poduszeczka, ręcznie robiona z wyhaftowanym imieniem naszej Krewetki.

sobota, 12 lipca 2014

Trening z dzidziusiem na siłowni

Wreszcie udało mi się zorganizować i obfotografować nasz trening z Krewetką na siłowni. Na szczęście Hektorek jest już na tyle duży, że spokojnie możemy go zabierać, mało tego nie muszę już z nim ćwiczyć i wykorzystywać jego słodkiego ciężaru :) Odkąd zaczął delikatnie się przemieszczać ( tak zaczyna pełzać-raczkować) spokojnie jest w stanie się sobą zająć, będąc na ziemi, wszystko go interesuje i co chwile zmienia kierunek poruszania się. Ale oczywiście Mamusia ma go cały czas na oku.
Jeśli tak jak ja jesteś uwiązane drogie Mamy do swoich maleństw, nie macie z kim ich zostawić, albo nie możecie bo strasznie krzyczą ;) Mimo to chciałybyście iść na siłownie i poćwiczyć to właśnie jest trening dla Was.


wtorek, 8 lipca 2014

Dziewczyny Wojenne




To książka która zapiera dech w piersiach. To pozycją którą się połyka, do której się wraca i o której się myśli.


niedziela, 6 lipca 2014

Targ śniadaniowy

W tą jakże super upalną niedzielę wybraliśmy się na targ śniadaniowy. Gdyby nie żar lejący się z nieba zostalibyśmy na pewno dłużej. A tak to tylko szybkie zakupy i do domku. Nasza kochana Krewetka nie toleruje upałów i jazdy wózkiem, chociaż to pierwsze znosi zdecydowanie dzielniej ;)
Jeśli zastanawiacie się jak fajnie spędzić sobotnie lub niedzielne przedpołudnie to Targ Śniadaniowy jest najlepszym rozwiązaniem. Na stronie fb https://www.facebook.com/targsniadaniowywkrakowie?fref=ts cały czas aktualizowane są listy wystawców, świeże zdjęcia serwowanych smakołyków i dodatkowych atrakcji. I tak na przykład w tamtym tygodniu załapaliśmy się z Hektorkiem na pokaz hustonoszenia ( ale o tym w osobnym poście ).
Smacznie pozdrawiamy :)











środa, 2 lipca 2014

Samodzielny w jedzeniu

O tym, że Hektorek je z nami już na pewno wiecie. Ale to, że je sobie całkiem sam to już zupełna nowość.
Czytam właśnie świetną książkę kucharską dla niemowlaków i ich rodzin ( "Bobas lubi wybór" G. Rapley T. Murkett - recenzja wkrótce ). Zasady żywienia, które tam odkryłam ściśle pokrywają się z naszymi. No ale do rzeczy. Najważniejsze jest aby młody półroczny człowiek zaczął kojarzyć, że sam odpowiada za zaspokajanie swojego apetytu, je tyle ile potrzebuje i to samo co rodzice. Pomijamy więc etap papko-słoików, którymi nasza krewetka i tak cały czas pluje, a karmimy maluszka warzywami, owocami, mięskiem pokrojonymi w słupki, które sam może włożyć sobie do buzi i pociamkać.
Na razie testujemy tą metodę, pierwszy obiad za nami. Powiem tak masa radości i jeszcze więcej sprzątania, ale naprawdę warto, polecamy :)




















wtorek, 1 lipca 2014

Pół roku Krewetki :)

Chciałoby się powiedzieć ojej jak ten czas leci. Jeszcze nie dawno chodziłam z Hektorkiem w brzuszku, a tu proszę nasz synek powoli zmienia się z niemowlaka w malutkiego chłopca. Potrafi już dość konkretnie domagać się swojego, ma ulubione zabawki, nie chce raczkować i jest mała małpką uczepioną mamy :)
To też pół roku mojego macierzyństwa. To nie jest tak, że jestem super power-mamą i zawsze wszystko mi się udaje. To też nie jest tak, że od początku zakochałam się w naszej Krewetce. Ta miłość przyszła z czasem, odkrywam ją każdego dnia jeszcze mocniejszą. To uczucie cały czas mnie zaskakuje. Wiem, że jestem nadopiekuńcza, ze przesadzam, że nie potrafię zostawić Hektorka nawet na chwilę. To zabawne, że odnajduję w sobie cechy mojej Mamy, którą zawsze krytykowałam, za nadopiekuńczość i bezgranicznie poświęcenie rodzinie. A teraz robię dokładnie to samo, chociaż jak mówi mój narzeczony na szczęście w okrojonej wersji :)
Jeśli ktoś tego nie doświadczył to nigdy nie zrozumie jakim wielkim szczęściem i darem jest posiadanie takiej małej, nieznośnej krewetki, stworzonej z wielkiej miłości jej rodziców...
















sobota, 28 czerwca 2014

Wyjścia z krewetką

Czy wasze wyjścia z młodym człowiekiem na miasto wyglądają podobnie jak nasze?? Czyli totalny krewetkowy chaos :D
Zazwyczaj spożycie obiadu w takich "okolicznościach" kończy się tym, że jemy na zmianę na wyścigi bo krewetek cały czas domaga się posiłku, a dokładnie non stop musi mieć jedzonko w buzi i to podawane natychmiast. Jak obserwujemy z wiekiem mu to nie mija, a nawet jest jeszcze gorzej. Przynajmniej reszta gości się zawsze świetnie bawi obserwując małego sześciomiesięcznego szaleńca, ustawiającego rodziców i robiącego awanturę o jedzenie dla dorosłych :)
I pokrótce u nas wygląda to właśnie tak:








o polowanie rozpoczęte




mama pije krewetek też musi






a jak nie dacie mi jeść to zjem czapkę :)